Po tej lekcji byłam taka zdenerwowana, że musiałam iść do łazienki ochłonąć po tych wydarzeniach. W drodze do WC zauważyłam, że moi rówieśnicy znęcają się na młodszym chłopcem, więc czym prędzej krzyknęłam:
- Zostawcie go w spokoju, wy nędzne głupki! Mały uciekaj!
- Ooo panna Jessica Smith odezwała się nie proszona hahaha- powiedział i zaśmiał się boss tej lichej grupki
- Tak odzywam się, bo to, co robicie jest nudne, nie tylko wy dręczycie młodszych, są też i inni. Może byście znaleźli nową zabawę np. ganianie się za sobą, albo lepiej kupcie sobie XBOXA i zamiast dręczenia pograjcie sobie na nim, co? - odpyskowałam
Nie wiem co się ze mną stało, po prostu wszystkie emocje i to co się we mnie mieściło wybuchło. Nigdy przedtem tak nie miałam, nigdy się w takich sytuacjach nie odzywałam, ale dziś? ? Nie wiem, po prostu nie wiem. Ale wraz z wypowiedzeniem tego poczułam się lepiej, było mi tak strasznie lekko na sercu jak nigdy dotąd. Nie zdarzyło to mi się jeszcze, od kiedy pamiętam. Ale ja znalazłam się w trudnej sytuacji… Z prawej goryl, z lewej dokładnie to samo, nie wspominając już o przodzie i tyle… Myślałam, że mnie zaraz zabiją, tak schodzili się w moją stronę… Lecz usłyszałam znajomy głos…
-Zostawcie ją wy złośliwe parszywce i łachudry!!!!!!!
To był Michale!!
Serce mi aż podskoczyło do gardła, gdy go ujrzałam.
- Zostawcie ją, weźcie mnie albo… zresztą co ja będę gadał - powiedział to i rzucił się na tych opryszczków.
Walka ich trwała dość długo, ja na to patrzyłam z przerażeniem, ale co mogłam zrobić? Niestety wszystkich łobuzów nie dało się zbić, ale trzem dał radę. Reszta spieprzała tam gdzie pieprz rośnie. Michale nie był dryblasem, ale swego czasu uczęszczał na zapasy.
-Michael, jak mogę Ci się odwdzięczyć? Gdyby nie ty leżałabym i krwawiła, właśnie tak jak ty. – wyjęłam paczkę chusteczek z plecaka i otarłam krew na jego twarzy…
Poszłam spać dopiero około 2 w nocy. Nie mogłam przestać o tym myśleć. Cały czas po głowie chodziła mi ta myśl. „On ma dziewczynę, on ma dziewczynę". Ja nic nie mogłam zrobić, nawet wziąć tej przeklętej biologii i uczyć się jej. Nie mogłam kompletnie nic robić... Leżałam tylko i o tym myślałam.... Ależ nagle coś się stało... Zasnęłam... I budzik obudził mnie o 6.30 rano. Kurcze czy to musiało tak być? Mogłam się obudzić później i nie spotkać Agathy, ona by mi o nim przypomniała. Lecz rzeczywistość jest szara... Mama mnie zawołała:
- Kochanie, wstawaj już, bo spóźnisz się do szkoły. Tata Agathy będzie o 7.05!
- Dobrze mamo, będę za 15 minut na dole! -odkrzyknęłam grzecznie
Szybko się spakowałam, ubrałam moją ulubioną bluzę w paski i byłam już na dole. Na mnie czekała już porcja naleśników jak i tata agaty.... Auć trochę za wolno mi to poszło.... No, ale szybciutko zjadłam jednego naleśnika i już znalazłam się w samochodzie u pana Jonia.
-Dzień dobry! - rzuciłam na powitanie
- A dzień dobry Jessico. Coś nowego u ciebie?- zapytał tak bez powodu, bo to był taki mój przyszywany wujek.
- A po staremu - rzekłam i próbowałam nic po sobie nie dawać oznak, że mam jakiś problem, bo by od razu zaczął mnie się by wypytywać, co się stało.
Na szczęście to był koniec rozmowy pomiędzy nami. Do Agaty się nie odezwałam ani słowem. Nie chciałam zaczynać kłótni, albo jakieś nie potrzebnej pogadanki.
Pięć minut później znalazłyśmy się pod murami naszego Liceum. Ono nie było może zbyt piękne, ale miał w sobie to coś... Tym czymś był niepowtarzalny urok wnętrza tej szkoły, ściślej mówiąc piwnicy, lub, jak kto woli „lochów". Pierwsza lekcja właśnie tam się odbywała, a była to matematyka. Szczęście, że akurat zadzwonił dzwonek, bo psaipsióła zaraz by mi zaczęła nadawać o Bradzie Pitt'cie. Weszłam do klasy, usadowiłam się w mojej ławce i zajęłam się rozpakowywaniem się. Lecz z tej czynności wyrwała mnie Jadwiga (matematyczka) i zadała pytanie:
- Czy panna Smith ma zadanie domowe?
Ups. I forget.
-Ja niestety nie mam zadania, ale potrafię je obliczyć na tablicy- szybko zaczęłam ją zwodzić od tematu jej pytania
- No dobrze Jessico, proszę bardzo do tablicy.- stwierdziła Jadwiga.
I tutaj zaczęły się moje dzisiejsze kłopoty na matmie. Nie dosyć, że zadanie wyliczyłam w połowie i dostałam 3 to zrobiła nam niezapowiedziana kartkówkę z trzech ostatnich tematów. A ja przecież nie byłam przygotowana na to więc pozostało mi jedno. Przypomnieć to sobie.
Miałam 17 lat, kiedy dowiedziałam się, że jestem dzieckiem z probówki… Od tego czasu jestem strasznie zakompleksiona, nie mam chłopaka, koleżanek, tylko jedna jedyna oddaną mi przyjaciółkę, a tak w ogóle od tamtego czasu się nie całowałam z żadnym chłopakiem… Nie umawiam się z nikim, siedzę cały czas w chacie i kuje na kolokwia i różne egzaminy, czasami spotykam się z Agatha. Ale to ona nie zastąpi mi innych znajomych, ona jest super ale…Sami wiecie, że chłopak to co innego… Ona zmienia ich jak rękawiczki a ja… No cóż.
We wtorek jak zwykle spotkałyśmy się u mnie o 19.00 na maraton filmowy. W pewnym momencie zapytałam się Agathy:
- Eekhm… Co tam słychać u twojego brata?
- A odkąd ty się interesujesz Michaelem?- odpowiedziała mi
- Eeeee… Ja…. A tak się pytam… Dawno o nim mi nie wspominałaś… A jaaaa zawsze wiedziałam co się u niego dzieje. A teraz gdy go częściej nie widzę, to nic nie wiem… No ale dobra…. Yyyyyy powiedz mi co tam u ciebie? Nowa love?- ominęłam troszeczkę ten temat, bo nie chciałam, żeby się wydała moja tajemnica.
-Ja… Oczywiście jest ktoś w moim życiu… Ma na imię Joe jest przys… ale widzę, że mnie nie słuchasz…. To może lepiej pooglądajmy ten film co?- rzekła Agatha.
-Nie. Zdecydowanie nie. Troszkę się zamyśliłam… Ale mów mi o nim. – Nie chciałam jej już słuchać, przynajmniej raz na tydzień wysłuchiwałam tych rzeczy i serdecznie miałam już dosyć tego, szczególnie, że ja nie miałam żadnej sympatii.
-On jest……-ble ble ble znow było przystojny, błyskotliwy itd. Nie słuchałam jej… Oglądałam film, ona chyba coś skumała, bo się zamknęła i też go oglądała. A ja cały czas myślałam o Michaelu, chyba się zakochałam… Ale tak naprawde…. Czuję ciś do niego już od jakiegoś czasu… A może to jest tak długi czas, że to już jest kilka lat… W każdym bądź razie on zaprząta moje myśli na okrągło….
Zrobiła się godzina 22.30… Czas odprowadzić Agathę… Może go spotkam… J Albo nie. Niech sama idzie, w końcu to 2 ulice dalej. Nic jej się nie stanie… A ja wrócę sobie do łóżeczka i będzie git :D Przy drzwiach ostatni raz ją zapytałam:
- Hmmm. Ale powiesz mi coś o Michaelu? Jako twoja najlepsza przyjaciółka i wasza kumpela sprzed lat możesz mi w końcu coś powiedzieć nie!!? - malutka groźba by jeszcze nie zaszkodziła, ale to wydałoby się podejrzane.
- No dobrze. Powiem Ci jak mnie tak bardzo naciskasz. On ma sę świetnie, dobrze się uczy i w ogóle jest u niego super. Pasuje? Aha ma dziewczyne – powiedziała jak gdyby nigdy nic
Ja się załamałam.
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 295
Hmmm Mam na imię Ewelina... Liczę sobię 15 zim buhahaha, czyli tak prawie 16 lat mam , ale jeszcze się uczę. Uwielbiam czytać kryminały Agathy Christie i Arthura Connana Doyla. Jestem zdziczałą pasjonatką Szymona i oto moje pytanko: "Co robi Coco Jambo??? Jaja je :D" To tyle o mnie :P
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: